
Z komentarzy i maili wiem, że to jest właśnie ten cykl, który naprawdę lubicie. Wcale się zresztą nie dziwię - też lubię poznawać gust osób, które albo tworzą fajną muzykę, albo grają ją na imprezach. Albo jedno i drugie! Po małej przerwie wracam więc z typowaniami od Mentalcuta, który do zadania podszedł bardzo poważnie i nie tylko w kilku miejscach mnie zaskoczył, co wręcz zainspirował do nowych muzycznych poszukiwań!
O samym gościu napiszę krótko - wyborne imprezy, bardzo ciekawy gust, a w dodatku człowiek lubiący dzielić się swoją wiedzą i spostrzeżeniami, czego najlepszym dowodem jest jego świetnie prowadzony blog. W tym roku obchodzi 10-lecie swojej muzycznej przygody, którą zaznacza zarówno klubowymi setami, jak i ciekawymi remiksami, łączącymi wiele muzycznych inspiracji i wpływów.
Jako didżej ma na koncie regionalne mistrzostwa ITF (nie samo uczestnictwo, ale mistrzostwa!), mnóstwo imprez na dużych festiwalach, jak i w małych klubach, które rozgrzewał do tego stopnia, że pot bawiących kapał z sufitu.
Zresztą - co tu dużo pisać. Jeśli ktoś gra od tylu lat i wciąż ludzie ochoczo chodzą na grane przez niego imprezy to znaczy, że ma nie tylko ogromne umiejętności i wiedzę, co po prostu doskonale sprawdza się w tym, czemu poświęcił swoje życie. Przeczytajcie jego typy, obadajcie bloga, a później chociażby za pomocą Myspace'a ściągnijcie miksy. Czasu, jaki poświęcicie, na pewno nie uznacie za stracony.
Trzy płyty, które ostatnio zrobiły na mnie największe wrażenie:
1. Major Lazer - Guns Don't Kill People, Lazers Do
Czekałem bardzo długo na wspólny album Diplo i Switcha i nie zawiodłem się. Producenci znani raczej z dokonań w świecie muzyki imprezowej, świetnie poradzili sobie w konwencji reggae. Z drugiej strony, Diplo zawsze podkreślał swoją fascynację Jamajką i dla jego fanów akurat taki charakter płyty nie powinien być zaskoczeniem. "Pon De Floor" jest hitem na parkietach całego świata, "Keep It Going Louder" spełnia wszystkie mainstreamowe wymagania, a "Baby" zaskakuje pomysłem. Mój ulubiony album roku.
2. Mono/Poly - The Gemini Mermaid
Obracam się głównie w świecie singli, stąd pozostałe moje rekomendacje dotyczyć będą pojedynczych utworów. Jednym z których nie mogę ostatnio przestać słuchać jest "The Gemini Mermaid" kalifornijskiego producenta Mono/Poly. Jest to w pewnym sensie kontynuacja stylu Flying Lotusa, jednak dla mnie atrakcyjniejsza, bardziej plażowo-podwodna.
3. Mickey Factz - Flyin Ballons
Mickey Factz, znany choćby z kolaboracji z Cool Kids, połączył siły z jak zwykle niezawodnymi Cookin' Soul. W ten sposób powstał jeden z fajniejszych "refleksyjnych" numerów rapowych ostatnich miesięcy.
Trzy płyty, które nigdy mi się nie znudzą:
1. OutKast - Southernplayalisticadillacmuzik
Być może jest to jeden z przejawów starzenia się, ale coraz częściej wracam do płyt, które kształtowały w młodości moją muzyczną osobowość. W 94 roku zadurzyłem się w OutKast i do dziś uważam, że ich pierwszy album był najlepszym w karierze. Funk, getto, pimps, playas & hustlaz - takie skojarzenia budzi "Southernplayalisticadillacmuzik". Atlanta solidnie mnie wciągnęła, wpływając również na współczesny gust... Ale o tym może w ostatnim punkcie.
2. Nas - Illmatic
Nie wyobrażam sobie rapu bez tego albumu. O "Illmaticu" napisano już wystarczająco dużo. Esencja Nowego Jorku lat 90-tych.
3. Diplo & Benzi - Paper Route Recordz - "Fear and loathing in Hunstvegas"
Huntsville to małe miasteczko w Alabamie, popularne ze względu na obecność bazy kosmicznej NASA. Na "Fear and loathing in Hunstvegas" Diplo i Benzi prezentują najciekawsze kawałki z wytwórni Paper Route, także w remiksach tego pierwszego. PRGz są dla mnie współczesnymi odpowiednikami starego OutKastu czy Goodie Mob. Brudne południe, które ma szansę trafić nawet do wybrednych "truskulowych" głów. Highlightem mikstejpu jest "Alabama" na samplu z "Change is gonna come", wzruszające!
Trzy płyty, na które czekam najbardziej:
1. Cokolwiek z Paper Route Recordz
Może to być G-Side, Jhi-Ali lub ktokolwiek inny. Z tego co wiem, chłopaki ciężko pracują i już wkrótce usłyszymy efekty.
2. Blaqstarr
Nie mam pojęcia czy najlepszy głos Baltimore planuje coś wydać. Nie wie tego chyba nawet szef jego wytwórni. Jeden z moich ulubionych producentów, wynalazca własnego, wyjątkowego stylu w muzyce klubowej Baltimore. Getto w wersji soulowo-tanecznej.
3. ...
Numer trzy to życzenie. Chciałbym usłyszeć polską produkcję, która będzie w 100% oryginalna na tle innych wydawnictw na świecie. Jednocześnie fantastycznie wyprodukowana i przełomowa. Na to właśnie czekam.